| ZAKĄTEK IDIOMKI | ||||
|
Koszmar moich czasówJakie koszmary miewali moi pierwotni przodkowie? Może śniło im się, że gonią ich kaczki szablastozębne? ;)
Ja mam nieco inne koszmary.
Ten sen powtarza mi się regularnie. Przyjeżdżam na lotnisko i tuż przed odlotem orientuję się, że nie odprawiłam się on-line i nie przywiozłam ze sobą wydrukowanej karty pokładowej. I wszyscy, którzy mieli ze mną lecieć, odlatują, a ja zostaję.
Ponieważ za tydzień lecimy we dwie, z Be, a to ja pilnuję papierków, to w nocy z czwartku na piątek śniło mi się, że nie odprawiłam nie tylko siebie, ale również mojej towarzyszki.
Pierwsze co zrobiłam w piątek w pracy, to było zajęcie się odprawą :D
napisała idiomka 2012-01-28 16:15:18 Nie lubię sobotyPowoli dociera do mnie świadomość, że moim najmniej ulubionym dniem tygodnia jest sobota.
Przed południem bywam w siłowni i mam problem z wyjściem stamtąd, bo wiem, jaki klimat czeka na mnie tam, gdzie muszę wrócić.
Sobota to dzień porządków. MM sprząta świetnie, ale zawsze z tej okazji ma focha. Dziwny ten foch. Porządki przypadły MM przy podziale obowiązków. I ja nie łapię focha kiedy co dzień robię zakupy i gotuję, a MM, w soboty przyjmuje postawę "bez kija nie podchodź". Ten porządkowy foch na poły mnie śmieszy, na poły wkurza.
Namówiłam Młodego, żeby poszedł i zapytał MM, w czym mu pomóc. Poszedł, zapytał i usłyszał: "W niczym!". No, ok, jak nie, to nie. Przynajmniej przy kolejnej dyskusji na temat tego, że Młody nic w domu nie robi, będę mieć argument ;)
Zaszyłam się w kuchni. Ugotowałam obiad, dwudaniowy. Podałam zupę. MM grzebnął w niej łyżką, wstał od stołu i... poszedł zmywać naczynia. Bo podobno zupa była za gorąca. Nic nie szkodzi, że w tym czasie ja ją jadłam.... W tym momencie już załapałam wkurw. Doszłam do wniosku, że skoro się staram, gotuję, podaję do stołu a potem i tak zostaję przy nim sama (bo stół w kuchni jest dwuosobowy i Młody jada u siebie), bo ktoś tego nie docenia i musi już, zaraz, natychmiast umyć naczynia, to pierdolę, mogę zjeść w towarzystwie telewizora.
I jak lubić takie soboty?
O wiele bardziej lubię te soboty, kiedy MM jest w pracy. Co prawda wówczas ogarnięcie chałupy jest na mojej głowie (robię to pobieżnie, bo poza porządkami mam zakupy, gotowanie i siłkę), ale przynajmniej atmosfera w domu nie przypomina stypy...
napisała idiomka 2012-01-28 15:55:53 KryzysMam kryzys w zwiazku. Bo w nocy Barca wyeliminowala Real z Copa del Rey. Jako fan eliminujacej druzyny, w nocy nie bylam nawet przytulana ;) napisała idiomka 2012-01-26 06:06:14 If I could turn back timeZaczęło się od tego, że w mojej torebce - ukochanym turkusowym kuferku zepsuło się zapięcie przy pasku. Pomyślałam, że sprawne zapięcia, do wymiany znajdę przy którejś ze starych torebek (co okazało się być prawdą), zatem wczoraj wzięłam się za grzebanie w schowku.
Przypadkiem, poza starymi torebkami, znalazłam w schowku pakę ze zdjęciami sprzed niemal dekady. Były tam głównie zdjęcia Młodego, z czasu gdy miał 2-4 lata. Pooglądałam, podziwiłam się, że to słodkie stworzenie na fotkach jest teraz tym nastolatkiem, który mieszka za ścianą ;)
Potem wzięło mnie na oglądanie innych zdjęć i w szafie wygrzebałam kolejną pakę fotek. A w śród nich, poza kolejną porcją wizerunków Młodego znalazłam kopertę ze zdjęciami z wyjazdu do Włoch, prawie 11 lat temu. To był wyjazd, w którym brało udział 7 babeczek z SFirmy. Latem. Było oglądanie fabryki, latanie awionetką, wypoczynek nad morzem. I wygłupy na plaży, w wodzie.
Popatrzyłam na swoje zdjęcia w stroju kąpielowym. I uderzyły mnie dwie rzeczy.
Po pierwsze - ale byłam laską, te 11 lat i 16 kg temu! Nigdy nie byłam wieszakiem, ale w tamtym czasie byłam szczupła, z wcięciem, krągłym tyłkiem i charakterystycznymi cyckami.
Po drugie - przecież ja miałam jakieś zajebiste kompleksy w tamtym czasie! Byłam przekonana, że jestem za gruba. Kompletnie nie rozumiałam wówczas, skąd się brało męskie zainteresowanie.
Czy gdybym mogła cofnąć czas i miała realniejsze postrzeganie siebie, nie miałabym kompleksów? Pewno i tak miałabym... Ale mam wrażenie, że dziś, będąc starszą i hmm... "większą" bardziej akceptuję siebię, niż wtedy.
napisała idiomka 2012-01-25 20:28:58 Idę na rekord ;)Mój osobisty rekord - prawie kilogram w 4 dni - od soboty do środy. Do spodni, które kupiłam 1,5 tyg temu, tydzień temu dokupiłam pasek, a aktualnie zapinam się o jedną dziurkę wcześniej niż w weekend :)
Na siłowni czuję się coraz lepiej psychicznie - jestem coraz bardziej zakumplowana z innymi bywalcami i z trenerem :) Powoli uczę ich, żeby nie mówili do mnie per "proszę pani" ;)
Po konsultacji z trenerem, zakupiłam L-karnitynę termo. Mieszanka L-carnitine i cofeine ;) Dziś wzięłam pierwszy raz. Zgodnie z zaleceniem z ulotki - 2 tabletki. Pomijając to, że czułam się, jakbym miała 45 stopni gorączki, to na sali rozpierała mnie energia. Miałam problem, żeby oderwać się od kończącego trening rowerka. A w drodze do domu, w samochodzie, słuchałam głośno radia i... gadałam do siebie w głos. Zapowiada się świetna noc ;) Może powinnam zacząć od 1, dopóki się nie przyzwyczaję? :D
napisała idiomka 2012-01-25 20:18:41 Tekst wychowujący- Mam deficyt czystych skarpetek! - stwierdził wczoraj MM
- To powiedz temu deficytowi, gdzie jest pralka i jak się ją włącza ;)
Moja riposta bardzo mi się spodobała, choć właściwie mogę traktować ją w kategorii żartu. Bo, z ręką na sercu, MM bardzo dużo odrabia codziennych prac domowych. Na tyle dużo, że w tych momentach, kiedy akurat nie mam zmienionej optyki (z tego czy innego powodu ;) ) dostrzegam, że mam związek partnerski.
napisała idiomka 2012-01-25 17:59:09 Macierzyństwo a macierzyństwo"Podpuszczona" przez Traszkę, zerknęłam w komentarze pod artykułem Chudej, na temat Mikołajka, który dziś Onet wkleił na na pierwszej stronie.
O, mój boże!
Śmiech pusty mnie ogarnął kiedy zerknęłam na festiwal tych matek, które mają dzieci, ale mimo tego są świetnie zorganizowane, zawsze umalowane i ufryzowane i, oczywiście, nigdy nie narzekają :D I oczywiście mają jeszcze zawsze siły i chęci na bzykanko z mężem :D Cud, miód, malina. Jak w tandetnej reklamie z TV.
Taaaa....
To cudowne, terapeutyczne działanie forów internetowych, na których można dokonać dowartościowania się....
Szczególnie bawią mnie teksty kobiet, które zaczynały być matkami w latach 70-tych. Rzeczywiście, wtedy było zajebiście ciężko. Nie było pampersów i zupek w słoikach. Za to były żłobki i przedszkola, do których oddawało się dzieciaki bez problemów i wyrzutów sumienia. Nikt nie oczekiwał od rodziców, że będą z dzieciakami spędzali czas bawiąc się z nimi i prowadząc konwersacje. Dzieci miały być w miare czyste i nakarmione - that's all. Poza tym, miały nie zawracać za bardzo dupy. Praca w socjalistycznej rzeczywistości też nieco się różniła od pracy w demokracji.
A ogólnie jakaś połowa czytelników nie zajarzyła, że tekst dotyczy dziecka z SMA...
Traszce, która podzieliła się ze mną swoim zdaniem na temat komentarzy miałam tylko jedną odpowiedź: "Pamiętaj, że 93% ludzi to idioci".
P.s. Dzięki temu, że w tekście jest wymieniony mój blog, "zaliczyło" go dziś 300 osób, które weszły z Onetu. I po raz kolejny cieszę się, że nie mam komentarzy, bo już sobie wyobrażam, co mogłabym w nich znaleźć ;)
napisała idiomka 2012-01-24 22:13:24 ChorągiewkaPamiętam czas, kiedy J.Kaczyński obrażał internautów.
Potem europosłowie z PiS poparli ACTA.
Dziś PiS jest obrońcą internautów przed ACTA.
Co jutro? ;)
napisała idiomka 2012-01-24 19:42:33 Ad ACTANie czytałam, nie znam szczegółów.
Ale w całej tej sprawie jest jedna rzecz, która przemawia do mnie.
Jeżeli te przepisy nie są groźne dla nas, to dlaczego utrzymywano je w takiej tajemnicy?
napisała idiomka 2012-01-24 19:26:28 Ironia losu...Dlaczego tak musi być, że najpiękniejsze komplementy prawią nam mężczyźni, których nie wybraliśmy?
Wiem, rozumiem, skąd się to bierze. Chcąc zdobyć - inwestują, po zdobyciu - wydaje im się, że już nie muszą.
Tak jakby słowa w rodzaju "zachwycasz mnie" były nie wiadomo jak kosztowne....
napisała idiomka 2012-01-24 19:23:13 |
napisz na piasku
Pomóżmy Mikołajkowi
2012 |
|||